Czym jest gramatyka – a nie z czego się składa

Gramatyka jest wytwarzaniem myśli.(def-1)

Innymi słowy, to gramatyka wytwarza myśli.

Brzmi to prosto, ale mówi, czym gramatyka jest, a nie z czego się składa. To, co uchodzi za definicje gramatyki, to w rzeczywistości opisy, a nie definicje.

Myśli są umysłowymi, złożonymi, symulowanymi reprezentacjami zdarzeń.(def-2)

Gramatyka wytwarza myśli za pomocą sześciu podstawowych pojęć: części mowy, trybów, stron (diatez), aspektów, zdań i składni. Wszystko inne (morfologia, słownictwo, interpunkcja, wymowa i tak dalej) to paragramatyka.

Pojęcia te nie są nowe. Gramatykę jako dyscyplinę założyli Grecy: Sokrates (470–399 przed rokiem 1) w Kratylosie Platona, który bada słuszność nazw i odróżnia rzeczowniki (ὀνόματα) od czasowników (ῥήματα); Dionizjusz Trak (ok. 170–90 przed rokiem 1), którego Sztuka gramatyki wyróżniła osiem części mowy; oraz Apoloniusz Dyskolos (II wiek po roku 1), który zapoczątkował badania nad składnią.

Gdy o czymś myślimy, uruchamia się wszystkie sześć pojęć. Żadna myśl nie jest możliwa bez wszystkich sześciu.

Ludzki mózg jest tak zbudowany, że wytwarza myśli dokładnie w ten sam sposób, niezależnie od języka. Gramatyka jest więc cechą ogólnoludzką, która łączy nas wszystkich w bardzo szczególny, choć niedostrzegany sposób. Gramatyka jest uniwersalna; język – nie.

Komunikacja jest wymianą komunikatów niosących znaczenie.(def-3)

Każdy komunikat niosący znaczenie niesie myśl, a żadna myśl nie istnieje bez gramatyki. Wszelka komunikacja jest więc gramatyczna.

Często mówi się, że język jest tym, co daje myślom głos, ale to metafora, a nie definicja.

Język jest komunikacją paragramatyczną.(def-4)

Innymi słowy, język to komunikacja za pośrednictwem paragramatyki. Wszelka komunikacja jest gramatyczna, ale tylko język jest zarazem gramatyczny i paragramatyczny. Gramatyka jest tym, co wszystkie języki dzielą z każdą myślą; paragramatyka – strojem, w który ubiera ją każdy język.

Weźmy jedno proste zdanie: My kupiliśmy rybę tego ranka. Powiedz je po duńsku, grecku, hiszpańsku czy w jakimkolwiek innym języku – zmienią się słowa, zmienią się końcówki, może zmienić się szyk wyrazów. Ale gramatyka się nie zmienia.

Części mowy

My to zaimek, kupiliśmy to czasownik, rybę to rzeczownik, tego to przymiotnik, a ranka to rzeczownik.

Wiele słów może należeć do różnych części mowy w różnych kontekstach, ale w danym kontekście każde słowo należy tylko do jednej. Brane pojedynczo, ich odpowiedniki należą do tych samych części mowy w każdym języku.

Po polsku, grecku czy hiszpańsku my można wypowiedzieć (my, εμείς, nosotros/as) albo pozostawić końcówce czasownika. Tak czy inaczej zaimek tam jest. Różni się tylko jego oznaczenie, a to jest paragramatyka.

Tryb

Zdanie stwierdza fakt. Jest w trybie oznajmującym – we wszystkich językach.

Strona

Podmiot wykonuje czynność: to my kupiliśmy. Zdanie jest w stronie czynnej – we wszystkich językach.

Aspekt

Kupno jest ujęte jako jedna zakończona czynność. Aspekt jest synoptyczny – we wszystkich językach.

Zdanie

To zdanie główne oznajmujące – we wszystkich językach.

Składnia

My to podmiot, kupiliśmy to czasownik, rybę to dopełnienie bliższe, a tego ranka to przysłówek – we wszystkich językach.

Sześć pojęć i żadne z nich nie zmienia się między językami. To, co się zmienia od języka do języka, to sposób, w jaki każdy język je oznacza: jego końcówki, szyk wyrazów, pisownia, wymowa i tak dalej. To jest paragramatyka.

Najpierw myśl

Zanim cokolwiek zostanie powiedziane lub napisane, istnieje jako myśl. Nie znajdujemy najpierw słów, by potem dociekać, co znaczą. Najpierw myślimy, a potem szukamy słów. Myśl jest już pełna w umyśle, ze wszystkimi sześcioma pojęciami na swoim miejscu, zanim jakikolwiek język nada jej kształt.

Język przychodzi później. Wybiera słowa, końcówki i szyk wyrazów oraz decyduje, ile z myśli zostanie wypowiedziane na głos. Do tego czasu gramatyka wykonała już swoją pracę. Gramatyka wytwarza myśl; język ją komunikuje. Pokazują to dwa kolejne przykłady.

Drugi przykład

Weźmy inne zdanie: Dzieci biegały w ogrodzie.

Dzieci biegały w ogrodzie.

Części mowy: dzieci rzeczownik, biegały czasownik, w przyimek, ogrodzie rzeczownik.

Tryb: oznajmujący.

Strona: czynna.

Aspekt: ciągły. Bieganie jest ujęte jako trwające, a nie jako jedna zakończona czynność.

Zdanie: zdanie główne oznajmujące.

Składnia: dzieci podmiot, biegały czasownik, w ogrodzie przysłówek.

W porównaniu z pierwszym zdaniem różni się tylko aspekt. Zmienia się jedno pojęcie, a wraz z nim zmienia się myśl: zakończony zakup staje się trwającą zabawą.

To, czego się nie mówi

Ktoś pyta: Kiedy wyjeżdżasz? Odpowiadasz jednym słowem: Jutro.

Pada jedno słowo, a jednak słuchacz rozumie całą myśl: [Ja wyjeżdżam] jutro. Słów w nawiasach się nie mówi. Są domyślne, a gramatyka je uzupełnia.

[Ja wyjeżdżam] jutro.

Części mowy: [ja] zaimek, [wyjeżdżam] czasownik, jutro przysłówek.

Tryb: oznajmujący.

Strona: czynna.

Aspekt: ciągły.

Zdanie: zdanie główne oznajmujące.

Składnia: [ja] podmiot, [wyjeżdżam] czasownik, jutro przysłówek.

Wszystkie sześć pojęć działa, choć padło tylko jedno słowo. To właśnie znaczy, że gramatyka wytwarza myśl: myśl jest pełna, zanim zostanie wybrane choćby jedno słowo. To, ile z niej mówimy na głos, jest paragramatyką.

Definicje części mowy

Zanim wymienimy części mowy, zdefiniujmy je.

Części mowy są niesemiotycznymi kategoriami współdziałających pojęć, które wyjaśniają semantykę mowy.(def-5)

Niesemiotyczne oznacza, że części mowy nie mają morfologii; to znaczy, że zajmując się częściami mowy, nie bierzemy morfologii pod uwagę. Semantyka oznacza znaczenie.

Wynika z tego, że definicji każdej części mowy należy przestrzegać ściśle i bez wyjątku.

Uwaga 1

Część mowy, do której należy słowo w danym zdaniu, określa wyłącznie ta definicja, której kryteria to słowo rzeczywiście spełnia.

Każda część mowy ma określoną definicję. Kryteria definicji są wyłącznie semantyczne, nigdy morfologiczne.

Części mowy jest dziesięć, takich samych w każdym języku. Niektóre języki, takie jak polski i chiński, nie mają rodzajników, więc mają ich dziewięć.

Dziesięć części mowy

1. Rzeczowniki

2. Rodzajniki

3. Zaimki

4. Przymiotniki

5. Czasowniki

6. Imiesłowy

7. Przysłówki

8. Przyimki

9. Spójniki

10. Wykrzykniki

Rzeczowniki są słowami, które nazywają byty.(def-6)

Byt to wszystko, co możemy nazwać: osoba, rzecz, miejsce, idea. Ryba, Kraków, nauczyciel i sprawiedliwość to rzeczowniki, ponieważ każde z tych słów nazywa byt.

Decyduje definicja, a nie forma. W zdaniu Pływanie jest zdrowe słowo pływanie pochodzi od czasownika, ale tutaj nazywa czynność jako byt. Spełnia definicję rzeczownika, więc jest rzeczownikiem.

Rodzajniki są słowami, które określają selektywność rzeczowników.(def-7)

Polski nie ma rodzajników, dlatego posłużmy się przykładem angielskim. Porównaj I bought a fish z I bought the fish. Z a ryba nie jest wybrana: to jakakolwiek ryba. Z the ryba jest wybrana: to konkretna ryba, którą znają i mówiący, i słuchacz. Rzeczownik jest ten sam; rodzajnik określa, jak bardzo jest selektywny.

Zaimki są słowami używanymi zamiast rzeczowników.(def-8)

W Maria kupiła rybę. Ona ją ugotowała. słowo ona stoi zamiast Maria, a ją zamiast rybę. W naszym pierwszym zdaniu my stoi zamiast imion osób, które kupiły rybę.

Przymiotniki są słowami lub grupami słów, które określają rzeczowniki.(def-9)

W świeża ryba słowo świeża określa rzeczownik ryba, więc jest przymiotnikiem. W naszym pierwszym zdaniu tego określa ranka, więc też jest przymiotnikiem.

Przymiotnik może być również grupą słów. W ryba z targu grupa z targu określa ryba. Zgodnie z definicją jest przymiotnikiem.

Czasowniki są słowami, które przyjmują podmiot.(def-10)

Podmioty urzeczywistniają znaczenie czasowników.(def-11)

Sam w sobie czasownik kupić jest tylko znaczeniem: czynnością kupowania, przez nikogo konkretnego. W My kupiliśmy rybę podmiot my urzeczywistnia to znaczenie: kupno staje się czynnością, którą ktoś rzeczywiście wykonał.

Imiesłowy są derywatami czasowników, które wprowadzają odtwarzalne zdania eliptyczne.(def-12)

Imiesłów zastępuje całe zdanie, które zostało skrócone. To zdanie zawsze można odtworzyć:

Skończywszy pracę, poszedł do domu. = Gdy skończył pracę, poszedł do domu.

Słysząc tę wiadomość, ucieszyła się. = Kiedy usłyszała tę wiadomość, ucieszyła się.

W obu przypadkach zdanie eliptyczne zostało odtworzone, a znaczenie się nie zmieniło.

Przysłówki są słowami lub grupami słów, które określają czasowniki, przymiotniki, inne przysłówki, a także zdania pod względem czasu, miejsca, sposobu, częstotliwości, stopnia, postawy lub percepcji.(def-13)

Przysłówki odpowiadają na pytania gdzie?, jak?, kiedy? i ile? To ostatnie można rozszerzać: jak często? jak wysoko? jak pewnie? o ile lepiej? Przysłówek może nawet sam stanowić odpowiedź.

Cztery przykłady

1. Maria pięknie śpiewa. Przysłówek pięknie określa czasownik śpiewa. Jak śpiewa Maria? Pięknie! To przysłówek sposobu.

2. Niektórzy ludzie są niewiarygodnie naiwni. Przysłówek niewiarygodnie określa przymiotnik naiwni. To przysłówek stopnia: mówi, jak bardzo naiwni.

3. Idziemy pływać bardzo wcześnie. Przysłówek bardzo określa przysłówek wcześnie. Bardzo to przysłówek stopnia; wcześnie to przysłówek czasu.

4. Może ci nie wierzą. Przysłówek może określa całe zdanie ci nie wierzą. Wyraża prawdopodobieństwo.

Przyimki są słowami lub grupami słów, które przyjmują rzeczowniki lub frazy rzeczownikowe jako dopełnienia i wyrażają miejsce, czas, kierunek, przyczynę, sposób i tak dalej.(def-14)

Nie ma przyimka bez dopełnienia.

Trzy przykłady

1. Wysłałem książki do nich. Przyimek do przyjmuje dopełnienie nich, zaimek stojący zamiast rzeczownika, i wyraża kierunek.

2. Klucze są w mojej kieszeni. Przyimek w przyjmuje frazę rzeczownikową mojej kieszeni i wyraża miejsce.

3. Przestudiowałem problem z uwagą. Przyimek z przyjmuje rzeczownik uwagą i wyraża sposób.

Frazy rzeczownikowe są frazami, które zawierają rzeczowniki lub zaimki i mogą pełnić funkcję podmiotów, dopełnień lub orzeczników.(def-15)

Trzy przykłady

1. dramat → rzeczownik; dużo dramatu → fraza rzeczownikowa. Jeśli film ma dużo dramatu, zwykle jest męczący. Dużo dramatu to dopełnienie bliższe czasownika ma.

2. historia → rzeczownik; długa historia → fraza rzeczownikowa. Jej życie jest długą historią. Długą historią to orzecznik czasownika jest.

3. chwile → rzeczownik; trudne chwile → fraza rzeczownikowa. Trudne chwile hartują charakter. Trudne chwile to podmiot czasownika hartują.

Spójniki są słowami lub grupami słów, które ustanawiają relację podrzędności, czyli współzależności, między zdaniami.(def-16)

Wszystkie spójniki są hipotaktyczne. Przekonanie, że niektóre spójniki są parataktyczne, jest bezpodstawne i zostanie omówione w swoim czasie.

Konwencjonalne podręczniki gramatyki dzielą spójniki na dwie kategorie: współrzędne i podrzędne. Ale dlaczego dokonuje się tego podziału i co wnosi on do rozumienia gramatyki?

Spójniki dzieli się w ten sposób, ponieważ tak zwani gramatycy nie pojęli, że – z wyjątkiem zdań warunkowych – jeśli usuniemy spójnik z dowolnego zdania podrzędnego, staje się ono automatycznie zdaniem głównym. Dzieje się tak nie tylko ze spójnikami „współrzędnymi”, ale ze wszystkimi spójnikami.

Usuń spójnik

1. Zostałem w domu, bo padało. Bez bo: Padało. Zdanie główne.

2. Zostałem w domu, ale ona wyszła. Bez ale: Ona wyszła. Zdanie główne.

Z reguły to obecność spójnika czyni zdanie podrzędnym. Na tym jednak historia się nie kończy. Jak zobaczymy, nawet zdania bez żadnego spójnika bywają podrzędne, ponieważ wymaga tego sama semantyka.

Nominalni autorzy podręczników gramatyki po prostu kopiują inne podręczniki i wklejają kopię do „nowej” książki, zmieniając tylko kilka powierzchownych szczegółów, by zachować pozory. Rzecz jasna jedynym, co ten podział spójników wnosi do gramatyki, jest obfite i wszechobecne zamieszanie.

Bardzo ważne jest też, by zaznaczyć, że definicje pojęć w tych książkach, jeśli w ogóle się pojawiają, nie spełniają wymogów horystyki. Co więcej, „autorzy” tych książek wielokrotnie naruszają te same definicje, które rzekomo sami sformułowali. Prawda jest taka, że po prostu kopiują z innych książek tę definicję, która akurat wpadnie im w oko.

Wykrzykniki są słowami lub grupami słów, które wyrażają emocje i nie pełnią żadnej funkcji składniowej.(def-17)

Przez emocje rozumiemy także wolę (ćśś! w znaczeniu cisza, naprzód!), wahanie (hm, eee) i konwencję społeczną (cześć, dziękuję), gdy słowa te są używane jako okrzyki.

Cztery przykłady

1. Uff, nareszcie koniec! Słowo uff nie pełni żadnej funkcji składniowej: nie jest podmiotem, orzecznikiem, dopełnieniem ani niczym innym. Dotyczy to wszystkich wykrzykników.

2. Ach, jak tęsknię za mamą!

3. Oj, co mi się stało!

4. Brawo, zrobiłeś to doskonale!

Garść słów nie pasuje do żadnej z definicji dziesięciu części mowy. Nazywamy je partykułami.

W następnym wydaniu: tryby, omówione szczegółowo.

Prawo a kara za złamanie prawa

Egzekwowanie kary za złamanie prawa nie jest samym prawem.

Czym jest sprawiedliwość? Zdefiniujmy ją:

Sprawiedliwość to zapobieganie przestępstwom.

Gdy przestępstwo zostało już popełnione, sprawiedliwość nie może się dokonać, ponieważ sprawiedliwość to zapobieganie przestępstwom. To, co następuje potem – aresztowanie, proces, więzienie – dotyczy kary za złamanie prawa, a to nie jest sprawiedliwość. Tak zwane egzekwowanie prawa jest więc w rzeczywistości egzekwowaniem kary.

To wiele mówi o odkrywczej mocy definicji, a to, co odsłania, leży u podstaw niezliczonych nieporozumień, które wykolejają życie milionów ludzi.

Pomyślmy o zdaniu, które słyszymy w wiadomościach po każdym wyroku: „Sprawiedliwości stało się zadość”. Nie stało się. Stała się kara. Sprawiedliwość, która mogła się dokonać, polegała na zapobieżeniu przestępstwu, a ta chwila minęła, zanim przestępstwo zostało popełnione. To, co pozostaje po fakcie, to konsekwencja, a nie naprawa.

Pomyślmy o ofierze. Mówimy ofierze, że sprawiedliwości stanie się zadość, że wyrok przyniesie sprawiedliwość. Ale krzywda już się stała i żaden wyrok jej nie cofnie. Ofierze obiecuje się jedno, a daje drugie. Wielu latami czeka na proces w nadziei na ulgę, a gdy zapada wyrok, czują dziwną pustkę. Nie mylili się, czując ją. Dano im niewłaściwe słowo.

Sprawiedliwość myli się z karą, zemstą, odszkodowaniem i tym, co legalne. Nie jest żadną z tych rzeczy. Kara to sankcja nakładana po przestępstwie. Zemsta to krzywda odpłacona krzywdą. Odszkodowanie to pieniądze zapłacone za szkodę, która już się stała. Legalne jest to, na co prawo pozwala lub czego zabrania, i nierzadko to, co legalne, jest niesprawiedliwe, a to, co sprawiedliwe, jest nielegalne. Opioidy były legalnie reklamowane i przepisywane na masową skalę, a w ślad za tym przyszła epidemia uzależnień. W wielu krajach karze się ludzi za swobodne wypowiadanie się. Wszystkie cztery przychodzą po przestępstwie albo stoją obok niego. Żadna z nich mu nie zapobiega, a zatem żadna z nich nie jest sprawiedliwością.

Pomyślmy o polityku. Gdy politycy obiecują twardą walkę z przestępczością, niemal zawsze mają na myśli twardsze kary: dłuższe wyroki, więcej więzień, więcej policji po fakcie. Każde z tych działań następuje dopiero po popełnieniu przestępstwa. Zgodnie z definicją żadne z nich nie jest sprawiedliwością. Rząd, który większość wysiłków poświęca karom, nie jest rządem, który wymierza sprawiedliwość. Jest rządem, który zarządza porażką sprawiedliwości.

Jeśli sprawiedliwość to zapobieganie przestępstwom, to sprawiedliwość oznacza usuwanie przyczyn, które skłaniają kogokolwiek do popełnienia przestępstwa, tak aby obywatele w ogóle nie mieli powodu, by przestępstwa popełniać. Za każdym przestępstwem stoi przyczyna – niedostatek, niewiedza, wykluczenie czy rozpacz. Usuń przyczynę, a przestępstwo nie będzie miało z czego wyrosnąć.

Jest to przede wszystkim obowiązek polityki – polityki właściwie zdefiniowanej. Nie sądów, które przychodzą za późno. Nie policji, która przyjeżdża po wezwaniu. Nie więzień, które przechowują skutki porażki, która już się dokonała. Polityka jest jedyną instytucją umiejscowioną przed przestępstwem, tam gdzie kształtują się jego przyczyny, i dlatego tylko ona w ogóle może czynić sprawiedliwość.

Jedna definicja, precyzyjnie sformułowana, przenosi sprawiedliwość z sali sądowej do klasy szkolnej, z więzienia do domu, z końca historii na jej początek. Na tym polega odkrywcza moc definicji. Społeczeństwo, które myli karę ze sprawiedliwością, będzie dalej budować więzienia i dziwić się, że przestępczość nie znika. Społeczeństwo, które poprawnie definiuje sprawiedliwość, zada inne pytanie: nie jak karać, ale jak zapobiegać.

Interpretacja wydarzeń

Użycie broni jądrowej przestało być nie do pomyślenia

Theodor Herzl był wizjonerem Wielkiego Izraela

Theodor Herzl
Theodor Herzl

Theodor Herzl (1860–1904) był austro-węgierskim żydowskim dziennikarzem, pisarzem i działaczem politycznym, który stał się głównym twórcą nowoczesnego syjonizmu politycznego.

Theodor Herzl

Urodzony: Budapeszt, 2 maja 1860

Zmarł: Edlach, Austria, 3 lipca 1904 (pochowany w Wiedniu)

Zawód: dziennikarz, dramatopisarz, pisarz

Główne dzieło: Der Judenstaat (Państwo żydowskie), 1896

Rola polityczna: zorganizował Pierwszy Kongres Syjonistyczny w Bazylei w 1897 roku i został przewodniczącym nowo utworzonej Organizacji Syjonistycznej.

Cel: publicznie i prawnie zabezpieczona ojczyzna dla narodu żydowskiego.

Zabiegał o międzynarodowe poparcie dyplomatyczne dla tego projektu, prowadząc m.in. negocjacje z Imperium Osmańskim i rządem brytyjskim.

Herzl zmarł kilkadziesiąt lat przed powstaniem Państwa Izrael w 1948 roku, nie uczestniczył więc w samym tworzeniu państwa. Jego pisma i działalność organizacyjna stały się jednak fundamentem ruchu syjonistycznego.

Aby nadać ton, cofnijmy się do Londynu w październiku 1902 roku. 23 października, według jego własnego dziennika, Herzl wszedł do gabinetu Josepha Chamberlaina, brytyjskiego sekretarza ds. kolonii, kwadrans po dwunastej. Przyszedł z prośbą o terytorium pod kontrolą brytyjską dla żydowskiego osadnictwa. Wymienił trzy miejsca: Cypr, El-Arisz i Półwysep Synaj.

Nie istnieje stenogram tego spotkania. Zachowała się relacja samego Herzla, zapisana w dzienniku następnego dnia. Jest ona źródłem pierwotnym i jest odkrywcza właśnie dlatego, że pochodzi od niego.

Herzl wyjaśnił, dlaczego nie może po prostu czekać na wynik negocjacji z sułtanem osmańskim, który panował nad Palestyną. Porównał je do kupowania dywanu: „Jeśli chce się kupić dywan, najpierw trzeba wypić pół tuzina filiżanek kawy i wypalić sto papierosów; potem rozmawia się o sprawach rodzinnych, a od czasu do czasu znów zamienia kilka słów o dywanie. Ja mam czas na negocjacje, ale mój lud go nie ma. Głoduje w strefie osiedlenia. Muszę przynieść mu natychmiastową pomoc”.

Chamberlain odpowiedział, że może wypowiadać się wiążąco tylko w sprawie Cypru, ponieważ El-Arisz i Synaj podlegały Ministerstwu Spraw Zagranicznych. Na temat Cypru Herzl zapisuje jego odpowiedź:

„Cypr zamieszkują Grecy i muzułmanie. Nie mogę ich wypierać ze względu na nowych imigrantów. Przeciwnie, moim obowiązkiem byłoby stanąć po ich stronie”.

Chamberlain dodał następnie, że jeśli Herzl wskaże miejsce w brytyjskich posiadłościach, gdzie nie mieszkają biali, będzie gotów o tym rozmawiać.

Herzl nie zrezygnował z Cypru. Zaproponował wywołanie prądu sprzyjającego osadnictwu żydowskiemu na wyspie, napędzanego żydowskim kapitałem. Jego własnymi słowami:

„Gdy tylko założymy Żydowską Kompanię Wschodnią z kapitałem 5 milionów funtów na osadnictwo na Synaju i w El-Arisz, Cypryjczycy również zapragną tego złotego deszczu na swojej wyspie. Muzułmanie się wyprowadzą, Grecy chętnie sprzedadzą ziemię po dobrej cenie i wyemigrują do Aten albo na Kretę”.

I Herzl od razu odnotowuje reakcję Chamberlaina: „Wydawało się, że pomysł przypadł mu do gustu”.

Kolejność ma znaczenie. Chamberlain odmówił wypierania Greków i muzułmanów z Cypru. Herzl odpowiedział planem, według którego odejdą oni sami: muzułmanie się wyprowadzą, Grecy sprzedadzą ziemię i wyemigrują. A według relacji Herzla pomysł przypadł Chamberlainowi do gustu. Nie jest to późniejsza interpretacja stanowiska Herzla. Jest to w jego własnym dzienniku, spisanym podczas londyńskich negocjacji w październiku 1902 roku.

Następnego dnia Chamberlain umówił Herzla na spotkanie z ministrem spraw zagranicznych, lordem Lansdowne’em. Polecił mu jednak pominąć w tej rozmowie Cypr: „Część planu dotycząca Cypru to moja sprawa”.

Na tym sprawa Cypru się zamknęła. Wielka Brytania zbadała możliwość osadnictwa w El-Arisz, ale plan upadł z powodu stanowiska rządu egipskiego i braku wody. W 1903 roku Chamberlain zaproponował coś zupełnie innego: terytorium w Brytyjskiej Afryce Wschodniej, tak zwany plan ugandyjski.

Wielu twierdzi, że atak z 7 października 2023 roku dopuszczono celowo, aby rząd Netanjahu mógł wykorzystać go do uzasadnienia wysiedlenia Palestyńczyków ze Strefy Gazy. Brzmi to jak echo pewnego elementu myśli Theodora Herzla: rozmawiając w 1902 roku z Josephem Chamberlainem o Cyprze, Herzl przewidywał odejście ludności muzułmańskiej oraz sprzedaż ziemi i emigrację ludności greckiej do Aten lub na Kretę.

Izrael prowadzi obecnie politykę zmierzającą do zmiany reżimu w Iranie. Biorąc jednak pod uwagę wielkość Iranu, jego ludność, położenie geograficzne, potencjał militarny i wykazaną odporność, wcale nie jest pewne, że Iran skapitulowałby wyłącznie w wyniku konwencjonalnych działań wojskowych. Konflikt już pokazał zdolność Iranu do znoszenia znacznej presji militarnej przy jednoczesnym kontynuowaniu odwetu.

A jednak ani Izrael, ani Stany Zjednoczone nie mogą łatwo porzucić tego celu. Oba państwa dużo zainwestowały w zmianę reżimu, a rezygnacja z niej oznaczałaby poważną utratę twarzy i ciężki cios psychologiczny dla obu.

Tymczasem pojawiają się doniesienia o rosnącym zaangażowaniu Izraela na Cyprze, w tym o izraelskich inwestycjach i współpracy w dziedzinie bezpieczeństwa. Jeśli rząd izraelski dojdzie w końcu do wniosku, że presja militarna nie doprowadzi do zmiany reżimu w Iranie, pojawi się niebezpieczne pytanie: czy posunie się do użycia taktycznej broni jądrowej? Taki krok niekoniecznie zagwarantowałby upadek państwa irańskiego, a mógłby wywołać niekontrolowaną eskalację.

Konsekwencje mogłyby sięgnąć daleko poza Bliski Wschód. Izraelski atak jądrowy mógłby wywrzeć presję na inne mocarstwa atomowe, w tym Rosję i Chiny, by interweniowały lub odpowiedziały militarnie. Czy rzeczywiście użyłyby broni jądrowej, tego nie da się przewidzieć, ale sama taka możliwość uczyniłaby eskalację zagrożeniem dla całej społeczności międzynarodowej.

Groźba Donalda Trumpa wygłoszona na Zgromadzeniu Ogólnym ONZ 22 września 2026 roku, gdy zapytał, czy powinien „unicestwić Republikę Islamską”, jeśli nie dojdzie do porozumienia pokojowego, pokazuje, jak skrajna stała się obecna retoryka. Możliwość dalszej eskalacji dotyczy więc nie tylko Izraela, Iranu czy Bliskiego Wschodu, lecz potencjalnie całej ludzkości.

Informacje

Prenumerata

Ukazuje się co miesiąc po polsku, duńsku, grecku i hiszpańsku, każde wydanie wraz z wersją angielską. Dostępna w druku i jako PDF.

Szkoły

1995 DKK (268 €) rocznie za szkołę. Obejmuje wydanie PDF we wszystkich językach, które szkoła może kopiować dla własnych uczniów i nauczycieli.

Firmy i organizacje

1495 DKK (200 €) rocznie. Obejmuje wydanie PDF dla maksymalnie 10 czytelników. Większe grupy – na zapytanie.

Osoby prywatne

Druk: 799 DKK (107 €) rocznie. PDF: 399 DKK (54 €) rocznie. Pojedynczy egzemplarz: 20 DKK (2,70 €).

Lekcje gramatyki

Lekcje gramatyki indywidualne i grupowe – po angielsku, grecku i hiszpańsku. Zapytania: mind@horistics.com.

Kontakt

Aby zamówić prenumeratę, napisz na adres mind@horistics.com, podając imię i nazwisko, adres oraz wybrane wydanie. Płatność przez MobilePay 27 13 44 83.

Redaktor odpowiedzialny: Isidoros Parlamas
Wydawca: Horistics · Vejle · CVR 43109324
ISSN 3151-9164 (druk) · ISSN 3151-9172 (online) · Nr 1, 9 października 2026
Nr 19 października 2026 · CVR 43109324 · MobilePay 27 13 44 8312 zł

HORISTICS

Odkrywcza moc definicji
Gramatyka · Paragramatyka · Polityka · Jakość życia · Interpretacja wydarzeń

What grammar is — not what it consists of

Grammar is the generation of thought.(def-1)

In other words, it is grammar that generates thoughts.

That sounds simple, but it says what grammar is, not what it consists of. What pass for definitions of grammar are really descriptions, not definitions.

Thoughts are mental, composite, simulated representations of occurrences.(def-2)

Grammar generates thoughts through six fundamental concepts: parts of speech, moods, diatheses, aspects, clauses and syntax. Everything else (morphology, vocabulary, punctuation, pronunciation and so on) is paragrammar.

These concepts are not new. Grammar as a discipline was founded by the Greeks: by Socrates (470–399 Before Year 1, BY1) in Plato's Cratylus, who examines the correctness of names and distinguishes nouns (ὀνόματα) from verbs (ῥήματα); by Dionysius Thrax (c. 170–90 BY1), whose Art of Grammar set out the eight parts of speech; and by Apollonius Dyscolus (2nd century After Year 1, AY1), who founded the study of syntax.

When we think of something, all six concepts are set in motion. No thought is possible without all six.

The human brain is wired to generate thought in exactly the same way, regardless of language. Grammar is therefore a panhuman trait that unites us all in a very special but overlooked way. Grammar is universal; language is not.

Communication is the exchange of messages that carry meaning.(def-3)

Every message that carries meaning carries thought, and no thought exists without grammar. All communication is therefore grammatical.

Language is often said to be what gives thoughts a voice, but that is a metaphor, not a definition.

Language is paragrammatical communication.(def-4)

In other words, language is communication via paragrammar. All communication is grammatical, but only language is both grammatical and paragrammatical. Grammar is what all languages share with all thought; paragrammar is how each language dresses it.

Take one simple sentence: We bought fish this morning. Say it in Danish, Greek, Spanish or any other language, and the words change, the endings change, the word order may change. But the grammar does not.

Parts of speech

We is a pronoun, bought is a verb, fish is a noun, this is an adjective and morning is a noun.

Many words can belong to different parts of speech in different contexts, but in a given context each word belongs to only one. Taken one by one, their equivalents belong to the same parts of speech in every language.

In Greek or Spanish, we can be stated (εμείς, nosotros/as) or left to the verb ending. Either way, the pronoun is there. Only its marking differs, and that is paragrammar.

Mood

The sentence states a fact. It is in the indicative mood, in all languages.

Diathesis

The subject performs the action: we did the buying. The sentence is active, in all languages.

Aspect

The buying is seen as one complete act. The aspect is synoptic, in all languages.

Clause

It is a declarative main clause, in all languages.

Syntax

We is the subject, bought is the verb, fish is the direct object and this morning is the adverb, in all languages.

Six concepts, and not one of them changes across languages. What varies from language to language is how each language marks them: its endings, its word order, its spelling, its pronunciation and so on. That is paragrammar.

Thought comes first

Before anything is said or written, it exists as a thought. We do not first find the words and then work out what they mean. We think first, and then we look for the words. The thought is already complete in the mind, with all six concepts in place, before any language gives it form.

Language comes after. It chooses the words, the endings and the word order, and decides how much of the thought is said aloud. By then, grammar has already done its work. Grammar generates the thought; language communicates it. The next two examples show this.

A second example

Take another sentence: The children were playing in the garden.

The children were playing in the garden.

Parts of speech: the article, children noun, were verb, playing participle, in preposition, the article, garden noun.

Mood: indicative.

Diathesis: active.

Aspect: progressive. The playing is seen as ongoing, not as one complete act.

Clause: declarative main clause.

Syntax: the children subject, were playing verb, in the garden adverb.

Compared with the first sentence, only the aspect differs. One concept changes, and the thought changes with it: a completed purchase becomes an ongoing game.

What is not said

Someone asks: When are you leaving? You answer with one word: Tomorrow.

One word is spoken, yet the listener understands a complete thought: [I am leaving] tomorrow. The words in brackets are not said. They are implied, and grammar supplies them.

[I am leaving] tomorrow.

Parts of speech: [I] pronoun, [am] verb, [leaving] participle, tomorrow adverb.

Mood: indicative.

Diathesis: active.

Aspect: progressive.

Clause: declarative main clause.

Syntax: [I] subject, [am leaving] verb, tomorrow adverb.

All six concepts are at work, although only one word was spoken. That is what it means for grammar to generate thought: the thought is complete before a single word is chosen. How much of it we say aloud is paragrammar.

The parts of speech

Before we list the parts of speech, let us define them.

The parts of speech are non-semiotic categories of interacting concepts that clarify the semantics of speech.(def-5)

Non-semiotic means that the parts of speech have no morphology; that is, we do not take morphology into account when dealing with the parts of speech. Semantics means meaning.

It follows that the definition of each part of speech must be honoured strictly and without exception.

Note 1

The part of speech to which a word belongs in a given sentence is determined solely by the definition whose criteria that word actually satisfies.

Each part of speech has a specific definition. The criteria of the definitions are exclusively semantic, never morphological.

There are ten parts of speech, the same in every language. Some languages, such as Polish and Chinese, have no articles, so they have nine.

The ten parts of speech

1. Nouns

2. Articles

3. Pronouns

4. Adjectives

5. Verbs

6. Participles

7. Adverbs

8. Prepositions

9. Conjunctions

10. Interjections

Nouns are words that name entities.(def-6)

An entity is anything we can name: a person, a thing, a place, an idea. Fish, Copenhagen, teacher and justice are all nouns, because each one names an entity.

The definition decides, not the form. In Swimming is healthy, the word swimming ends like a verb form, but here it names an activity as an entity. It satisfies the definition of a noun, so it is a noun.

Articles are the words that determine the selectivity of nouns.(def-7)

Compare I bought a fish with I bought the fish. With a, the fish is not selected: it is any one fish. With the, the fish is selected: it is a particular fish that speaker and listener both know. The noun is the same; the article determines how selective it is.

Pronouns are words used in place of nouns.(def-8)

In Maria bought a fish. She cooked it., the word she stands in place of Maria, and it stands in place of fish. In our first sentence, we stands in place of the names of the people who bought the fish.

Adjectives are words or groups of words that qualify nouns.(def-9)

In fresh fish, the word fresh qualifies the noun fish, so it is an adjective. In our first sentence, this qualifies morning, so it is an adjective too.

An adjective can also be a group of words. In fish from the market, the group from the market qualifies fish. By the definition, it is an adjective.

Verbs are words that take a subject.(def-10)

Subjects instantiate the meaning of verbs.(def-11)

On its own, bought is only a meaning: an act of buying, by no one in particular. In We bought fish, the subject we instantiates that meaning: the buying becomes an act that someone actually performed.

Participles are derivatives of verbs that introduce retrievable elliptical clauses.(def-12)

A participle stands for a whole clause that has been shortened. The clause can always be retrieved:

Having injured his knee, he limped home. = Because he had injured his knee, he limped home.

Once mentioned, the name went viral. = After the name was mentioned, it went viral.

In each case, the elliptical clause has been retrieved, and the meaning is unchanged.

Adverbs are words or groups of words that qualify verbs, adjectives, other adverbs and also clauses, with respect to time, place, manner, frequency, degree, attitude or perception.(def-13)

Adverbs answer the questions where?, how?, when? and how much? The last one can be extended: how often? how high? how surely? how much better? An adverb can even be an answer on its own.

Four examples

1. Maria sings beautifully. The adverb beautifully qualifies the verb sings. How does Maria sing? Beautifully! It is an adverb of manner.

2. Some people are incredibly naive. The adverb incredibly qualifies the adjective naive. It is an adverb of degree: it tells us how naive.

3. We go swimming very early. The adverb very qualifies the adverb early. Very is an adverb of degree; early is an adverb of time.

4. Perhaps they don't believe you. The adverb perhaps qualifies the whole clause they don't believe you. It expresses probability.

Prepositions are words or groups of words that take nouns or noun phrases as objects and express place, time, direction, cause, manner and so on.(def-14)

There is no preposition without an object.

Three examples

1. I gave the books to them. The preposition to takes the object them, a pronoun standing in place of a noun, and expresses direction.

2. The keys are in my pocket. The preposition in takes the noun phrase my pocket and expresses place.

3. I studied the problem in depth. The preposition in takes the noun depth and expresses manner.

Noun phrases are phrases that contain nouns or pronouns and can function as subjects, objects or complements.(def-15)

Three examples

1. drama → noun; a lot of drama → noun phrase. If a film has a lot of drama, it is usually tiring. A lot of drama is the direct object of the verb has.

2. story → noun; a long story → noun phrase. Her life is a long story. A long story is the complement of the verb is.

3. moments → noun; the hard moments → noun phrase. The hard moments forge character. The hard moments is the subject of the verb forge.

Conjunctions are words or groups of words that establish a relation of subordination, that is, of interdependence, between clauses.(def-16)

All conjunctions are hypotactic. The notion that some conjunctions are paratactic is unfounded and will be dealt with in due time.

Conventional grammar books divide conjunctions into two categories: coordinating and subordinating. But why is this division made, and what does it contribute to the understanding of grammar?

Conjunctions are divided in this way because the so-called grammarians have not grasped that, with the exception of conditional clauses, if we remove the conjunction from any subordinate clause, it automatically becomes a main clause. This happens not only with the "coordinating" conjunctions, but with all conjunctions.

Remove the conjunction

1. I stayed at home because it was raining. Without because: It was raining. A main clause.

2. I stayed at home, but she went out. Without but: She went out. A main clause.

As a rule, what makes a clause subordinate is the presence of a conjunction. The story does not end there, however. As we will see, even clauses without any conjunction are sometimes subordinate, because the semantics itself requires it.

The nominal authors of grammar books simply copy other grammar books and paste the copy into a "new" book, changing only a few superficial details to keep up appearances. It goes without saying that the only thing this division of conjunctions contributes to grammar is abundant and pervasive confusion.

It is also very important to point out that the definitions of concepts in these books, when they are given at all, do not meet the requirements of horistics. Beyond that, the "authors" of these books repeatedly violate the very definitions they supposedly formulated. The truth is that they simply copy from other books whatever definition happens to catch their eye.

Interjections are words or groups of words that express emotion and have no syntactic role.(def-17)

By emotion we also mean will (shh! meaning silence, come on!), hesitation (hm, er) and social convention (hello, thank you), when these words are used as exclamations.

Four examples

1. Phew, it's finally over! The word phew has no syntactic role: it is not a subject, a complement, an object or anything else. This holds for all interjections.

2. Ah, how I miss my mother!

3. Ouch, what happened to me!

4. Bravo, you did it perfectly!

A handful of words fit none of the definitions of the ten parts of speech. We call those words particles.

In the next edition: the moods, discussed in detail.

The Law vs The Penalty For Breaking The Law

Enforcing the penalty for breaking the law is not the law itself.

What is justice? Let us define it:

Justice is the prevention of crime.

Once a crime has been committed, no justice can be done, because justice is preventing crime. What follows — arrest, trial, imprisonment — has to do with the penalty for breaking the law, which is not justice. So what is called law enforcement is really penalty enforcement.

This shows a great deal about the revealing power of definitions, and what it reveals is central to a myriad of misconceptions that derail millions of lives.

Consider the phrase we hear on the news every week: the criminal was "brought to justice." He was not. He was brought to penalty. The justice that could have been done was the prevention of his crime, and that moment passed before the crime took place. What remains after the fact is a consequence, not a remedy.

Consider the victim. We tell the victim that justice will be done, that the verdict will bring justice. But the harm has already happened, and no sentence undoes it. The victim is promised one thing and given another. Many wait years for a trial expecting relief, and when the sentence comes, they feel strangely empty. They were not wrong to feel it. They were given the wrong word.

Justice is confused with punishment, with revenge, with financial compensation and with the legal. It is none of them. Punishment is the penalty imposed after the crime. Revenge is harm returned for harm. Compensation is money paid for damage already done. The legal is what the law permits or forbids, and it is not uncommon for the legal to be unjust and for the just to be illegal. Opioids were legally marketed and prescribed on a mass scale, and an epidemic of addiction followed. In many countries, people are penalized for speaking freely. All four come after the crime or stand beside it. Not one of them prevents it, and so not one of them is justice.

Consider the politician. When politicians promise to be tough on crime, they nearly always mean tough on penalty: longer sentences, more prisons, more police after the fact. Each of these acts only after a crime has been committed. By the definition, none of them is justice. A government that spends most of its effort on penalties is not a government that does justice. It is a government that manages the failure of justice.

If justice is the prevention of crime, then justice means eliminating the reasons that lead anyone to commit a crime, so that citizens have no reason to commit crimes in the first place. Every crime has a reason behind it, whether need, ignorance, exclusion or despair. Remove the reason, and the crime has nothing to grow from.

That is primarily the duty of politics, as politics is properly defined. Not the courts, which arrive too late. Not the police, who arrive after the call. Not the prisons, which hold the consequences of a failure that has already happened. Politics is the only institution placed before the crime, where the reasons for it are formed, and so it is the only one that can do justice at all.

One definition, stated precisely, moves justice from the courtroom to the classroom, from the prison to the home, from the end of the story to its beginning. That is the revealing power of definitions. A society that confuses penalty with justice will keep building prisons and wondering why crime does not go away. A society that defines justice correctly will ask a different question: not how to punish, but how to prevent.

Interpretive News

The Use Of Nuclear Weapons Is No Longer Unthinkable

Theodor Herzl was the visionary of Greater Israel

Theodor Herzl
Theodor Herzl

Theodor Herzl (1860–1904) was an Austro-Hungarian Jewish journalist, writer and political activist who became the central founder of modern political Zionism.

Theodor Herzl

Born: Budapest, 2 May 1860

Died: Edlach, Austria, 3 July 1904 (buried in Vienna)

Profession: journalist, playwright, writer

Major work: Der Judenstaat (The Jewish State), 1896

Political role: organized the First Zionist Congress in Basel in 1897 and became president of the newly established Zionist Organization.

Objective: a publicly and legally secured homeland for the Jewish people.

He pursued international diplomatic support for this project, including negotiations with the Ottoman Empire and the British government.

Herzl died decades before the establishment of the State of Israel in 1948, so he did not take part in the creation of the state itself. His writings and political organization nevertheless became foundational to the Zionist movement.

To set the tone, let us go back to London in October 1902. On 23 October, according to his own diary, Herzl entered the office of Joseph Chamberlain, Britain's Colonial Secretary, at a quarter past twelve. He came with a request: territory under British control for Jewish colonization. He named three places: Cyprus, El-Arish and the Sinai Peninsula.

No transcript of the meeting exists. What survives is Herzl's own account, written in his diary the following day. It is the primary source, and it is revealing precisely because it is his.

Herzl explained why he could not simply wait for his negotiations with the Ottoman Sultan, who ruled Palestine. He compared them to buying a carpet: "If you want to buy a carpet, first you must drink half a dozen cups of coffee and smoke a hundred cigarettes; then you discuss family stories, and from time to time you speak again a few words about the carpet. Now I have time to negotiate, but my people has not. They are starving in the Pale. I must bring them immediate help."

Chamberlain replied that he could speak with authority only about Cyprus, because El-Arish and Sinai fell under the Foreign Office. On Cyprus, Herzl records his answer:

"Cyprus is inhabited by Greeks and Moslems. I could not crowd them out for the sake of new immigrants. On the contrary, it would be my duty to take their side."

Chamberlain then added that if Herzl could point to a place in Britain's possessions where there were no white inhabitants, he would be willing to discuss it.

Herzl did not let Cyprus go. He proposed creating a current in favour of Jewish settlement on the island, driven by Jewish capital. In his own words:

"Once we establish the Jewish Eastern Company, with 5 million pounds capital, for settling Sinai and El Arish, the Cypriots will begin to want that golden rain on their island, too. The Moslems will move away, the Greeks will gladly sell their lands at a good price and migrate to Athens or Crete."

And Herzl immediately records Chamberlain's reaction: "He seemed to take to the idea."

The sequence matters. Chamberlain refused to crowd out the Greeks and Muslims of Cyprus. Herzl answered with a plan by which they would leave on their own: the Muslims would move away, the Greeks would sell and emigrate. And by Herzl's account, Chamberlain seemed to take to it. This is not a later interpretation of Herzl's position. It is in his own diary, written during his London negotiations of October 1902.

The next day, Chamberlain arranged for Herzl to see the Foreign Secretary, Lord Lansdowne. But he told Herzl to leave Cyprus out of that meeting: "The part of the Plan relating to Cyprus is my business."

The Cyprus option closed there. Britain looked into El-Arish, but that plan failed over the Egyptian government's position and the lack of water. In 1903, Chamberlain offered something else entirely: territory in British East Africa, the so-called Uganda Scheme.

Many allege that the October 7, 2023 attack was allowed to happen so that the Netanyahu government could use it to justify the displacement of Palestinians from Gaza. This echoes an aspect of Theodor Herzl's thinking: when discussing Cyprus with Joseph Chamberlain in 1902, Herzl envisaged the departure of the Muslim population and the sale and migration of the Greek population to Athens or Crete.

Israel is now pursuing a policy aimed at changing the Iranian regime. Given Iran's size, population, geography, military capabilities and demonstrated resilience, however, it is far from certain that Iran would capitulate through conventional military operations alone. The conflict has already demonstrated Iran's capacity to absorb substantial military pressure while continuing to retaliate.

Yet neither Israel nor the United States can easily abandon the goal. Both have invested heavily in regime change, and giving it up would mean a serious loss of face and a heavy psychological blow to both.

Meanwhile, there are reports of increasing Israeli involvement with Cyprus, including Israeli investment and security cooperation. If the Israeli government eventually concludes that military pressure will not produce regime change in Iran, a dangerous question arises: would it escalate to the use of tactical nuclear weapons? Such a step would not necessarily guarantee the collapse of the Iranian state and could instead produce an uncontrollable escalation.

The consequences could extend far beyond the Middle East. A nuclear attack by Israel could create pressure for other nuclear powers, including Russia and China, to intervene or respond militarily. Whether they would actually use nuclear weapons cannot be predicted, but the possibility would make such an escalation a threat to the entire international community.

Donald Trump's threat at the UN General Assembly on 22 September 2026, when he asked whether he should "annihilate the Islamic Republic" if no peace deal is reached, demonstrates how extreme the current rhetoric has become. The possibility of further escalation therefore concerns not merely Israel, Iran or the Middle East, but potentially humanity as a whole.

Subscribe

Published monthly in English, Danish, Polish, Greek and Spanish. Available in print and as PDF.

Schools

1,995 kr. (€268) a year per school. Includes the PDF edition in every language, which the school may copy for its own pupils and teachers.

Businesses and organisations

1,495 kr. (€200) a year. Includes the PDF edition for up to 10 readers. Larger groups on request.

Individuals

Print: 799 kr. (€107) a year. PDF: 399 kr. (€54) a year. Single copy: 20 kr. (€2.70).

Grammar lessons

Individual and group lessons in grammar, in English, Greek and Spanish. Enquiries: mind@horistics.com.

Contact

To subscribe, write to mind@horistics.com with your name, address and the edition you want. Pay by MobilePay 27 13 44 83.

Responsible editor: Isidoros Parlamas
Publisher: Horistics · Vejle · CVR 43109324
ISSN 3151-9164 (print) · ISSN 3151-9172 (online) · No. 1, 9 October 2026
No. 19 October 2026 · CVR 43109324 · MobilePay 27 13 44 83€2.70

HORISTICS

The Revealing Power Of Definitions
Grammar · Paragrammar · Politics · Quality Of Life · Interpretive News